Witamy na stronach serwisu ekesperciweterynaryjni.pl
Na pytania dotyczące dolegliwości internistycznych psów i kotów odpowiada lek. wet. Paulina Altrych z lecznicy weterynaryjnej w Warszawie.
Mamy zamiar w najbliższym czasie zabrać ze schroniska szczeniaka. Dowiedzieliśmy się, że najlepiej jest odebrać pieska, jak będzie miał siedem tygodni. Czy rzeczywiście w takim wieku zabiera się szczenięta od matki? Czy takiego małego pieska należy od razu zaszczepić i odrobaczyć? Dla nas, a przede wszystkim dla naszych dzieci, będzie to pierwszy pies w życiu. Na co powinniśmy jeszcze zwrócić uwagę jeśli chodzi o właściwą opiekę nad nim?
Agnieszka i Marcin z Gdyni.
Wiek 7-8 tygodni to odpowiedni moment do przyjęcia szczeniaka. Piesek jest już zdolny do samodzielnego pobierania pokarmu, a nie uzależniony od mleka matki. Jeżeli zwierzątko, tak jak Państwo piszą, pochodzi ze schroniska, prawdopodobnie dostaną Państwo książeczkę zdrowia oraz informacje dotyczące dotychczas przeprowadzonych szczepień i odrobaczenia oraz wskazówki co do dalszego postępowania. Pierwsze odrobaczenie szczeniaka wykonuje się zwykle w wieku ok. 3 tygodni, a szczepienie 6 tygodni. W takim wypadku zanim odwiedzą Państwo lekarza weterynarii proponowałabym odczekać kilka dni i pozwolić psiakowi przyzwyczaić się do właścicieli i zmiany otoczenia. W tym czasie będą Państwo mogli obserwować zachowanie pieska i wychwycić ewentualne niepokojące objawy (wymioty, biegunka, niechęć do jedzenia, wypływ z oczu, kaszel itp.) Jeśli cokolwiek Państwa zaniepokoi, wtedy konieczna będzie pilna wizyta u lekarza, gdyż u młodych zwierząt choroba może rozwijać się bardzo gwałtownie i szybka reakcja jest niezbędna. Ochrona przeciwko pasożytom zewnętrznym (np. pchły i kleszcze) jest bardzo istotna. Pamiętać jednak należy, że do czasu zakończenia programu szczepień i uzyskania przez szczeniaka pełnej odporności przeciwko chorobom zakaźnym nie powinien on wychodzić na dwór, a co za tym idzie możliwość zarażenia się pasożytami jest znikoma. Nie można jednak wykluczyć, że nie przyniosą Państwo pasożytów do domu na ubraniu czy butach. Na rynku dostępne są preparaty, które można stosować u szczeniąt. Jednak w każdym przypadku zastosowania ich u tak młodych zwierząt radziłabym skonsultować się z lekarzem weterynarii. Warto również zapytać lekarza o bezpieczeństwo preparatu, o kilka praktycznych aspektów związanych z jego stosowaniem. Na przykład, po jakim czasie od podania preparatu psa wolno kąpać, głaskać, przytulać – szczególnie przez Państwa dzieci, a na przyszłość, gdybyście Państwo mieli sukę, czy można go podać u zwierząt w okresach ciąży czy laktacji.
Mam sześcioletniego 15-kilogramowego kundelka Foksa. Piesek mieszka z nami w domu i dużo czasu spędza w ogrodzie. Od kilku dni Foks często się drapie i próbuje wygryzać sobie sierść na ogonie. Kilka razy próbowałam oglądać jego skórę, gdyż zaczynam podejrzewać, że może mieć pchły – nawet raz miałam wrażenie, że taką pchłę zauważyłam. Niestety, nasz piesek jest już zniecierpliwiony tą sytuacją i nie pozwala dokładnie obejrzeć swojej skóry. Co mogę zrobić?
Joanna G. z Kutna
Z Pani listu wynika, że inwazja pcheł u Foksa jest bardzo prawdopodobna. Pchły są pasożytami zewnętrznymi żywiącymi się krwią swoich gospodarzy. Inwazji towarzyszy silny świąd, manifestujący się nie tylko drapaniem, ale również wygryzaniem się szczególnie w okolicy nasady ogona. Swędzenie jest bardzo uciążliwe dla psa, niejednokrotnie musi odrywać się od zabawy, aby się podrapać, przystaje podczas spacerów czy nawet nie może spokojnie przespać nocy. Zwierzę staje się nerwowe i rozdrażnione. Jakość sierści znacznie się pogarsza, pojawiają się przeczosy (obszary z przerzedzoną sierścią w wyniku nadmiernego drapania się), skóra może być miejscowo zaczerwieniona, obrzęknięta, ze strupkami, a nawet ogniskami ropnego zapalenia w wyniku nadkażenia bakteryjnego. Może Pani sama w domu przeprowadzić prosty test – nazywany testem bibułowym. Potrzebny jest grzebyk, najlepiej metalowy z gęstymi ząbkami oraz zmoczona biała lignina, chusteczka czy papierowy ręcznik. Należy energicznie wyczesać sierść, a następnie wszystko, co zostanie na grzebieniu, przełożyć na wilgotną ligninę. Po kilku minutach pod wpływem wody, odchody pcheł (czarne drobne okruszki) rozpuszczą się, pozostawiając po sobie brunatne plamki. W odchodach pcheł znajduje się przetrawiona psia krew, stąd czerwonawe zabarwienie i łatwość odróżnienia ich od zwykłego kurzu czy piasku. W przypadku podejrzenia pcheł najlepiej zastosować dostępne na rynku preparaty przeciwko pchłom, które często zabezpieczają również przed kleszczami w postaci spot-on (pipetki z płynem do nakraplania na skórę w okolicy karku) lub w aerozolu. Powodują one nie tylko likwidację inwazji, ale również zabezpieczają przed kolejnym atakiem pcheł. Bardzo ważne jest również zwalczanie postaci rozwojowych pcheł – larw i poczwarek znajdujących się w środowisku życia psa (posłanie, buda czy kojec w samochodzie). Proponuję, aby wyprać wszystkie kocyki psa. Warto również zastosować specjalne preparaty, które zawierają składniki działające również na postaci pcheł, znajdujące się poza organizmem żywiciela. Należy pamiętać, że pchły to nie tylko pasożyty skóry uprzykrzające życie naszych czworonogów, lecz również nosiciele np. tasiemczycy. Część psów cierpi na atopowe pchle zapalenie skóry (APZS), wtedy nawet jedna pchła może wywołać silny świąd i zmiany skórne. U takich pacjentów zaleca się całoroczne zabezpieczanie przeciwko pchłom, nawet jeśli możliwość przeniesienia in wazji wydaje się mało prawdopodobna. U Foksa powinna Pani zastosować dobrej jakości preparat przeciwko pchłom, najlepiej taki, który pomoże również zwalczyć larwy pcheł znajdujące się w środowisku. Jeśli jednak wystąpią u Pani psa jakiekolwiek niepokojące objawy lub zmiany skórne są już zaawansowane, koniecznie proszę pójść z pieskiem do lekarza weterynarii, który postawi pewną diagnozę i zastosuje najodpowiedniejsze do danego przypadku leczenie.
Jestem właścicielką 2-letniego pieska rasy Cavalier King Charles Spaniel o imieniu Jack. Co roku zabieramy go ze sobą na wakacje nad morze autem. Martwi mnie jednak jego zachowanie w trakcie podróży. Wszystko zaczyna się już na 5 minut od momentu ruszenia auta spod naszego domu. Jack wymiotuje, a oprócz tego kilka razy zdarzyły mu się biegunki. Pamiętamy, by zatrzymywać się co 2 godziny na postój i dać mu wodę oraz by nie jadł na godzinę przed wyruszeniem w trasę. Co więc może być przyczyną takiej sytuacji? Może nasz pies nie ludzi jeździć samochodem? Może powinniśmy podawać mu leki – czy lekarz weterynarii doradzi nam co mu dać, czy może wystarczy środek dla ludzi?
Sylwia z Piaseczna
Jack cierpi prawdopodobnie na chorobę lokomocyjną (kinetoza, choroba ruchu). Wynika ona z zaburzeń pracy błędnika (narząd równowagi znajdujący się w uchu środkowym). Narządy zmysłu wzroku odbierają bodźce informujące o ruchu (zmieniający się krajobraz, przemieszczające się za oknem obiekty), jednak błędnik nie odbiera zmian w położeniu ciała. Reaguje jedynie na ruch związany z przemieszczaniem się ciała podczas podróży samochodem (zakręty, hamowanie).
W mózgu dochodzi do braku porozumienia pomiędzy okiem a błędnikiem. Sprzeczne informacje mogą doprowadzić do pobudzenia ośrodka wymiotnego, znajdującego się w mózgu i wywołania nudności, a co za tym idzie wymiotów. Podobna sytuacja może również wystąpić podczas rejsu statkiem, czy podróży pociągiem. Lekarz weterynarii na pewno pomoże rozwiązać Pani ten problem. Można zastosować skuteczne leki przeznaczone specjalnie dla psów, podawane doustnie. Należy pamiętać, aby zawsze dokładnie ustalić z lekarzem weterynarii dawkę oraz czas zastosowania leku. Często zdarza się jednak, że niepokój podczas podróży, wymioty czy oddawanie kału związane są nie tylko z faktyczną chorobą lokomocyjną, lecz z silnym stresem przeżywanym przez naszego pupila. Dlatego od szczeniaczka przyzwyczajać powinno się psa do podróży autem. Początkowo krótkie przejażdżki można stopniowo wydłużać. Warto, aby kojarzyły się one psiakowi z przyjemnym doznaniem, takim jak spacer. Niestety bywają przypadki, w których takie treningi nie przynoszą efektu. Jednak i z takiej sytuacji można znaleźć wyjście. Lekarz weterynarii przepisze dla Państwa psa odpowiednie leki uspokajające, które pomogą mu spokojnie przetrwać podróż. Nie polecam stosowania na własną rękę preparatów z domowej apteczki. Bywają leki, które z powodzeniem są stosowane u ludzi jednak mogą zaszkodzić naszym podopiecznym,
a dawki zwykle znacznie się różnią.


